Już jutro przedostatnia kolejka Orange Ekstraklasy, a w sobotę wreszcie koniec tego nerwowego sezonu. W czwartek Leo Beenhakker podziękuje 6 zawodnikom z tzw. szerokiego składu reprezentacji na ME, zbliża się także zjazd PZPNu.
Z tego, co wiadomo trwają (wreszcie!) ostatnie prace nad projektami zmian w systemie kar dla klubów-uczestników afery korupcyjnej. Ekstraklasa SA chce oczywiście zaprzestania degradacji, ale zamierza zaostrzyć sankcje finansowe i kary ujemnych punktów. Według projektu spółki za czyny korupcyjne popełnione przed zakończeniem sezonu 2004/2005 klubom nie groziłoby już relegowanie do niższej klasy.
Przyznanie się do winy i dobrowolne poddanie sankcjom oznaczałoby karę finansową od 500 tys. do 2 mln zł oraz od 4 do 10 ujemnych punktów. Brak skruchy (co to właściwie oznacza?) kosztowałby kluby od 1 do 4 mln zł oraz odjęcie 10-15 pkt. „Prace nad projektem trwają, on ewoluuje. Chcemy go rozbudować, przede wszystkim w części dotyczącej mechanizmów zabezpieczenia przed korupcją. Musimy bowiem chronić produkt, jakim jest Orange Ekstraklasa! Chcemy ligi silnej i bogatej, a zamieszanie związane z ciągłymi degradacjami na pewno temu nie służy”, mówi PAP rzecznik prasowy Ekstraklasy SA Adrian Skubis.
Drugi projekt – autorski zaprezentuje wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator. Będzie zgodny ze stanowiskiem zarządu. „Projekt zakłada wstrzymanie kar degradacji od lipca 2009 r., bo zgodnie z zapowiedzią, do tego czasu prokuratura powinna zakończyć śledztwo. Możliwe będzie także ograniczenie się do kary finansowej i ujemnych punktów już od lipca 2008 r., ale tylko w stosunku do klubów, wobec których zarzuty są incydentalne. Kary będą równe wysokości dotacji, jakie klub otrzymał od Canal+ za prawa telewizyjne w sezonie,w którym dopuścił się przestępstwa korupcyjnego. A jeśli zarzuty dotyczą dwóch sezonów lub więcej, to orzeczona zostanie kara łączna”, wyjaśnia Kolator i brzmi to rozsądnie.
Był też wręcz kosmiczny projekt reorganizacji rozgrywek, który zgłosił, w imieniu związków wojewódzkich, prezes Związku Warmińsko-Mazurskiego Zbigniew Lewicki. Zakłada, że w sezonie 2008/2009 w rozgrywkach najwyższej klasy wzięłyby udział... 32 drużyny z obecnej I i II ligi podzielone na dwie grupy. Zwycięzcy obu w dwumeczu rozstrzygnęliby sprawę mistrzostwa kraju, a w kolejnym sezonie w ekstraklasie zagrałyby ekipy z miejsc 1-8 w każdej z nich. I właśnie po przedstawieniu tej propozycji prezesi Michał Listkiewicz I Andrzej Rusko doprowadzili 13 kwietnia do przerwania zjazdu.
Bardzo w tym wszystkim dużo zakłamania, a jakoś nikt głośno nie powie, iż głównym hamulcowym rozliczeń z korupcją jest niestety wrocławska prokuratura (miała być wzmocniona kadrowo decyzją ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego), która od stycznia nie przekazała materiałów (i ciągle nie chce tego zrobić) Wydziałowi Dyscypliny PZPN. Bo ponoć... nie ma zaufania do nowego składu prawników z WD, ale widać do starego (zblatowanego z nią) też nie miała. Śledztwo trwa już 3 lata, „Fryzjer” odpowiada z wolnej stopy, oba Zagłębia i Widzew zdegradowane, na wokandzie mogą się ponoć znaleźć sprawy Lecha, Kolportera, Jagielloni, Cracovii...
Jeśli zaś chodzi o „jakość produktu”, jakim jest Orange Ekstraklasa, to nie przesadzajmy, bo oprócz korupcji żrą go inne plagi. W rankingu UEFA polska liga jest na kompromitującym miejscu... 25. Mamy niby coraz lepsze stadiony, ale coraz gorszą widownię (burdy, rasizm), stabilny, słaby poziom sportowy, trenerską karuzelę oraz istne dziwy sędziowskie. Canal+ promuje swój produkt jak może, a jego dziennikarze uczestniczą w negocjacjach przedzjazdowych z PZPN i Ekstraklasą SA – co niedopuszczalne.
Z drugiej strony od dwóch lat nie było gali canalowych Oskarów (bo korupcja), a teraz Ekstraklasa SA i Orange zrezygnowały nawet z oficjalnej fety dla mistrza – Wisły i innych medalistów (bo korupcja). Więc może najrozsądniejsza byłaby opcja zerowa, bo inaczej to przecież nigdy się nie skończy, a jedynym efektem będą wymuszone wrześniowe wybory w PZPN. Chyba że o to głównie chodziło.
Nasze serwisy: Reprezentacja Polski