Ekstraklasa
Wydarzenia

Zjazd PZPN: zwyciężył projekt Kolatora
Poniedziałek, 12 maja, 16:03
Miażdżącą większością głosów - 107 za, przeciw trzem - nadzwyczajny zjazd PZPN przyjął w niedzielę uchwałę w sprawie zwalczania korupcji. "Bałagan" w polskiej piłce ma potrwać jeszcze rok, potem wszystko ma wrócić do normy.Kluby zamieszane w ciągnącą się od trzech lat aferę korupcyjną będą mogły być do 30 czerwca 2009 roku karnie degradowane do niższej klasy rozgrywkowej.
Uchwała, którą przygotował wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator i radca prawny związku Andrzej Wach, zakłada, że kary degradacji za przewinienia popełnione przed końcem czerwca 2005 roku (wybuch afery korupcyjnej) będą mogły być orzekane przez Wydział Dyscypliny PZPN do końca czerwca 2009 roku, pod warunkiem, że korupcja miała charakter ciągły.
Później stosowane będą tylko kary finansowe - w wysokości premii, jakie klub uzyskał od sponsorów rozgrywek w sezonie, w którym osiągnął korzyść z przewinienia korupcyjnego - i ujemnych punktów - od minus 3 do minus 30 pkt.
Nie poddano głosowaniu projektu Zbigniewa Bońka, który proponował amnestię za czyny korupcyjne sprzed 11 maja 2006 roku.
Jedyną kwestią, która podzieliła salę, była końcowa data karania degradacją za korupcję. Pojawiła się propozycja, by zakończyć degradacje już 30 czerwca tego roku, czyli za półtora miesiąca. Stosunkiem głosów 66:48 zwyciężył jednak wariant zapisany w projekcie Kolatora, czyli 30 czerwca 2009 roku.
W kuluarach opinie na temat przyjętej uchwały były podzielone. Nie krył zadowolenia szef Wydziału Dyscypliny PZPN Adam Gilarski, któremu zależało na tym, by dokończyć trwające postępowania i jeszcze przez rok dysponować sankcją w postaci degradacji.
Grzegorz Lato opowiadał się za zakończeniem degradowania już za półtora miesiąca. "Prokuratura od trzech lat prowadzi postępowanie i nie mamy gwarancji, że za rok je zakończy" - argumentował. Przyznał jednak, że przyjęta uchwała jest "światełkiem w tunelu, znakiem, że polska piłka wychodzi z zapaści" i że od dziś więcej się będzie mówić o samym futbolu, a nie o ustawianiu meczów.
Zbigniewa Bońka nie przekonały argumenty stronników przyjętej uchwały. "Jestem absolutnie przekonany o słuszności mojego projektu, ale demokratycznie zdecydowano inaczej. Moim zdaniem trzeba ścigać winnych, a nie nazwy. Jeśli dziś uczciwy człowiek kupi klub, dostanie zapewnienie, że klub jest uczciwy, zacznie kupować zawodników i nagle znajdą się dowody, że jego poprzednicy pięć lat temu kupili dziesięć meczów, to karę powinni ponieść oni, a nie ten biznesmen" - przekonywał Boniek.
"Dobrego, idealnego rozwiązania na zjeździe nie było" - ocenił prezes spółki Ekstraklasa SA Andrzej Rusko. "Zależało nam na tym, by kolejny ligowy sezon był wolny od rozstrzygnięć poza boiskiem, by rywalizacja nie była wypaczana poprzez orzeczenia kar degradacji w trakcie trwania rozgrywek. Niestety jeszcze jeden taki sezon będziemy musieli przeboleć. Mam nadzieję, że sponsorzy się nie odwrócą, nie zrezygnują i jeszcze ten rok - dla dobra polskiej piłki - wytrzymają. Liczę, że taki czarny scenariusz nie sprawdzi się, choć mam pewne obawy".
źródło: PAP/wp.pl, dodał: KOGUT, odsłon: 213
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze









