Ekstraklasa
Wydarzenia

Wspólny stadion dla Legii i Polonii
Poniedziałek, 27 grudnia, 12:42
W dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" można znaleźć ciekawy artykuł na temat budowy nowego stadionu narodowego, z którego korzystałaby Legia i...POLONIA!!!
Redaktor Janusz Rolicki nigdy nie słynął z felietonów
sportowych, ale w dzisiejszym numerze GW postanowił napisać co nie co o nowym stadionie.
OTO ARTYKUŁ:
Jak wiadomo, w Warszawie ma powstać Stadion Narodowy. Ma być wizytówką miasta i od jego między innymi powstania zależy przyznanie za kilka lat Polsce organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej. Odkąd w Warszawie największy stadion zamieniono na supermarket pod chmurką, a stadion żużlowy porósł trawą, budowa stadionu z prawdziwego zdarzenia wydaje się sprawą poważną. Lat temu kilkadziesiąt, gdy na meczach jeszcze nie bito, znałem większość warszawskich stadionów. Organizatorzy sadzali wtedy kibiców nie na fotelikach, lecz na zwykłych ławkach z wypisanymi numerami miejsc. Dziś stadiony to prawie świątynie - muszą mieć oświetlenie elektryczne, podgrzewane murawy, a za granicą rozsuwane dachy, które izolują piłkarzy i widzów od psikusów pogody. W naszym klimacie te dachy wydają się nadzwyczaj potrzebne. Dziś już jednak wiadomo, że Stadion Narodowy takiego dachu mieć nie będzie. Po raz kolejny okazuje się, że gdy chodzi o takie bajery, to za wysokie są progi na nasze nogi.
Powód jest prosty, jak zwykle kochane pieniądze przyślijcie rodzice... Koncern ITI wespół w zespół z warszawskim magistratem na dach się najzwyczajniej nie zamachnie i kwita. W związku z tym proponuję, aby ten rozsuwany dach zbudować nie tylko dla Legii Warszawa, ale także dla Polonii też Warszawa. Są na świecie precedensy. Otóż stadion San Siro w Mediolanie, a zasiada na nim 100 tys. kibiców, należy do dwóch klubów: Interu Mediolan i Milanu. Właścicielem Milanu jest obecny premier Berlusconi, który prywatnie jest najbogatszym człowiekiem w Italii. Jest właścicielem kilku większych od TVN stacji telewizyjnych i wcale nie wstydzi się tego, że jego chłopcy co dwa tygodnie dzielą się stadionem jak opłatkiem z lokalnym konkurentem.
Pomysł nie jest więc wyssany z mego brudnego palucha. Trzeba tylko, aby panowie z Legii, magistratu i Polonii usiedli do poważnych rozmów. Wiadomo bowiem, że Polonia - za PRL Kolejarze - ma w centrum miasta stadion, który jest jak śródmiejski pryszcz. Jest lichy i przez lata nie spełniał bardzo tolerancyjnych wymogów licencyjnych polskiej ligi piłkarskiej. Dwa lata temu, aby dostać licencję, pomysłowi Kolejarze wybudowali na środku trybuny coś na kształt gołębnika, który pełni funkcję krytej trybuny.
Otóż stadion ten ma jedną zaletę - zajmuje wiele drogocennych hektarów w centrum miasta. Za te hektary można by dostać wiele milionów złotych. Z kolei te pieniądze, dodane do tego, co już wysupłał z przepastnych kieszeni Wejchert z Walterem i Lechem Kaczyńskim, pozwoliłyby właśnie na wybudowanie owego mitycznego rozsuwanego dachu. Takiego nie ma nawet pan Cupiał - właściciel krakowskiej Wisły, a prywatnie likwidator Fabryki Kabli w Ożarowie.
Z pewnością tak zwani biznesmeni sami z siebie nie wezmą się do takiej inwestycji. Jeśli już, to do takiego bohaterskiego czynu mógłby ich nakłonić jedynie pan prezydent Kaczyński. Gdyby mu się udało to Stadion mógłby mieć taką nazwę - Stadion Narodowy imienia Lecha Kaczyńskiego. Panie prezydencie, czyż nie warto? Niech pan pomyśli, na dworze kurniawa jak diabli, a 35 tysięcy warszawiaków, jak gdyby nigdy nic, grzeje się pod dachem i za nic ma mróz i śnieg; i co pewien czas wznosi okrzyki na cześć swych piłkarzy, a być może również i pana.
Po jego przeczytaniu niech każdy sam wyciągnie wnioski...
źródło: Gazeta Wyborca, dodał: Adam, odsłon: 327
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze









