Ekstraklasa
Wiadomosci

Wygrana i remis na początku przygody z Pucharem UEFA
Czwartek, 17 lipca, 20:30
Zwycięstwem poznaniaków i remisem viceMistrzów Polski z Warszawy zakończyły się dzisiejsze spotkania w eliminacjach Pucharu UEFA. Gola mogącego przesądzić o awansie Lecha zdobył wykupiony ze Znicza Robert Lewandowski. Legia zremisowała bezbramkowo z Białorusinami.Już od pierwszych minut na boisku dominował zespół z Polski, który co chwilę miał okazję na zdobycie gola. W pierwszej odsłonie najlepszą okazję miał Sławomir Peszko jednak spudłował w sytuacji sam na sam. Bramkę mógł zdobyć także Peruwiańczyk Hernan Rengifo, ale po jego strzale piłka trafiła w słupek.
Po przerwie nadal przeważał "Kolejorz". W 57 minucie swój zespół na prowadzenie mógł wyprowadzić Grzegorz Wojtkowiak, ale piłkę po jego strzel z linii bramkowej wybił jeden z rywali. Jedyna bramka spotkania padła w 76 minucie. Ładną akcją popisał się Sławomir Peszko, który wyłożył piłkę rezerwowemu Robertowi Lewandowskiemu, a ten nie miał problemów ze zdobyciem gola. W końcowych minutach gospodarze próbowali doprowadzić do remisu, jednak podopieczni Franciszka Smudy mądrze się bronili i to oni są bliżej awansu do kolejnej rundy Pucharu UEFA.
Bramka - Robert Lewandowski (76)
Żółte kartki: Chazar: Mahir Szukurow. Lech: Sławomir Peszko.
Sędzia: Calum Murray (Szkocja)
Widzów: 25 tysięcy
Chazar: Dimitrij Kramarenko - Mahir Szukurow, Radomir Todorow, Denis Silva Cruz - Elmar Bakszijew (78. Alim Gurbanow), Rashad Abdullajew (81. Dzejszun Sułtanow), Diego Souza, Andrius Veikutis, Rahid Amirgilijew - Zaur Ramazanow, Yacouba Bamba.
Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda, Luis Henriquez - Sławomir Peszko, Dimitrije Injać, Semir Stilić (90. Jakub Wilk), Tomasz Bandrowski (46. Robert Lewandowski), Ivan Djurdjević - Hernan Rengifo (90+3 Anderson Cueto).
Dziś wieczorem Legioniści zawiedli wszystkich, a przede wszystkim zgromadzoną na stadionie przy Łazienkowskiej publiczność. W tym meczu Legia nie miała nikogo, kto mógłby skierować piłkę do siatki rywali. Niektórzy uważają że bezbramkowy wynik jaki w pojedynku z FK Homel uzyskała Legia można uznać za porażkę. Nikt przed spotkaniem nie spodziewał się, że drużyna Jana Urbana nie zakończy meczu wygraną.
Spotkanie dobrze rozpoczęli legioniści , którzy już od początku spotkania nacierali na bramkę Białorusinów. Pierwszą dogodną sytuację miał Miroslav Radović, który w piątej minucie meczu oddał pierwszy strzał na bramkę rywali , ale obronną ręką wyszedł z tej sytuacji bramkarz Łogvinow. Niespełna kilka minut później jeszcze lepszą sytuację miał nowy zawodnik stołecznej drużyny - Mikel Arrubarrena, który dostał piękną prostopadłą piłkę zagraną w pole karne, lecz zbyt długo zwlekając z jej przyjęciem w efekcie zamiast strzału zmuszony był odgrywać piłkę na piąty metr do partnera. Na nieszczęście drużyny Urbana w porę zareagowali obrońcy rywali i z zagrożenia nic nie wynikło. W 12 minucie ładnie dośrodkowana z rzutu rożnego piłka na głowę Aleksandara Vukovicia skierowana została na bramkę gości, jednak do szczęścia zabrakło centymetrów i piłka przeszła tuż nad poprzeczką. Kilka minut później dogodną sytuację miał Giza, lecz strzał oddany zbyt lekko i bez problemu wyłapany przez Łogwinowa.
Mecz ożywił się dopiero pod koniec pierwszej połowy kiedy to ponownie Piotr Giza mając przed sobą kolegów z drużyny , zamiast podawać postanowił uderzyć na bramkę jednak niecelnie. Kilka minut później Legia powinna już prowadzić 1:0.Bezmyślnie zachował sie Maciej Iwański i zamiast podawać do lepiej ustawionych partnerów oddał strzał z okolicy linii pola karnego bez trudu zablokowany przez obrońcę.
Do przerwy podopieczni Jana Urbana nie zdołali strzelić bramki i na przerwę do szatni schodzili z wynikiem 0:0 widniejącym na tablicy świetlnej przy Łazienkowskiej.
W drugiej części meczu dopiero w 53 minucie spotkania Legia miała dogodna sytuację do zdobycia gola. Giza podaje do Arrubarrena, a ten uderza i jego strzał odbija bramkarz FK Homel.Piłka trafiła wprost pod nogi Piotra Gizy, który dwukrotnie miał szansę wpakować futbolówkę do niemal pustej bramki, jednak przegrał oba pojedynki z obrońcą rywali i znów Legia musiała się zadowolić jedynie rzutem rożnym. Tym razem pożytek z niego mógł być większy, bo chwilę później Dickson Choto był bliski strzelenia gola głową. Futbolówka minęła nieznacznie prawy słupek bramki gości z Białorusi.
W 58. minucie Kondraszuk zagrywa dobrą piłkę do Stanisława Draguna, który w polu karnym wygrywa pojedynek z Szalą i staje w sytuacji niemal sam na sam z Muchą. Na szczęście uderzenie zawodnika gości mija nieznacznie słupek bramki słowackiego bramkarza. Mimo to , była to pierwsza poważna okazja Białorusinów do zdobycia bramki. Draghun miał wyśmienitą sytuację również dziesięć minut później kiedy w dobrej pozycji, mając po prawej stronie swojego kolegę zdecydował się na strzał z około 20 metrów. Jego uderzenie zmierzało jednak wprost w ręce Muchy, który pewnie wyłapał piłkę.
Kolejne minuty spotkania niestety wiały nudą, Legia grała słabo, i nie miała sił na strzelenie bramki i przechylenia szal zwycięstwa na swoją stronę. Nawet wprowadzeni w 61 minucie tacy zawodnicy jak Roger i Chinyama nie zdołali wywalczyć swojemu zespołowi zwycięstwa.
Ostatecznie mecz zakończył sie remisem 0:0. Trener Urban jeszcze przed meczem mówił że drużyna nie jest jeszcze przygotowana do rozgrywek. O tym kto awansuje do kolejnej rundy zadecyduje więc rewanż na Białorusi, który odbędzie się już za 2 tygodnie.
Żółte kartki: Takesure Chinyama - Richard Bohomo Etiege, Andriej Baranok.
Sędzia: Fırat Aydınus (Turcja).
Widzów: 6000
Legia: 82. Ján Mucha - 25. Jakub Rzeźniczak, 3. Wojciech Szala, 4. Dickson Choto, 11. Tomasz Kiełbowicz - 32. Miroslav Radović, 14. Aleksandar Vuković, 8. Maciej Iwański (76, 22. Piotr Rocki), 7. Piotr Giza (61, 6. Roger), 31. Maciej Rybus - 40. Mikel Arruabarrena Arambide (62, 19. Takesure Chinyama).
Homel: 1. Igor Łogwinow - 4. Witalij Nadijewskij, 13. Richard Bohomo Etiege, 18. Pawieł Rybak, 22. Agwan Mkrtczjan - 7. Rusłan Kondraszuk, 6. Andriej Misiuk, 8. Renan (77, 19. Armen Tigranjan), 9. Andriej Baranok, 12. Maycon (40, 17. Siergiej Matwiejczik) - 20. Stanisław Dragun (78, 15. Andriej Daszuk).
Źródło: Włanse, dodał: KOGUT / Ronin / Mariusz Wiwatowski, odsłon: 662
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.