Ekstraklasa
Wydarzenia

Robert Lewandowski stoczył wiele pojedynków z defensorami Legii, fot. Jędrzej Janus
Szlagier rozczarował, bezbramkowy remis w Poznaniu
Niedziela, 5 października, 14:29
W Poznaniu, przy wypełnionych po brzegi trybunach, Lech bezbramkowo zremisował z Legią. To miał być szlagier rundy jesiennej Ekstraklasy, ale mecz niestety troszkę rozczarował.Wcześniej w Zabrzu Górnik zremisował 1:1 z Wisłą Kraków. Pierwszy punkt na ławce trenerskiej Górnika zdobył Henryk Kasperczak.
Pierwsza połowa meczu w Poznaniu to przede wszystkim walka o dominację w środku pola. Przewagę w posiadaniu piłki posiadała Legia i to drużyna Jana Urbana prezentowała się lepiej. Mimo, że piłkarze gości oddali aż 14 (!) strzałów, nie były to sytuacje 100 procentowe.
Po przerwie spadło tempo spotkania i mecz zrobił się nijaki. Lech zmęczony po meczu Pucharu UEFA nie był w stanie zagrozić bramce Legii. W drużynie z Warszawy brakowało natomiast ostatniego podania, albo wykończenia akcji. Choć obie drużyny były zdeterminowane do zdobycia 3 punktów, spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
Pierwszy punkt Kasperczaka
Górnik zdobył dzisiaj trzeciego gola w tym sezonie w Ekstraklasie. Ale w meczu z krakowską Wisłą zdobył tylko 1 punkt. Po tym spotkaniu nikt nie może być zadowolony - Górnik pozostanie na ostatnim miejscu w tabeli, a rywale Wisły uciekną jej w walce o mistrzostwo.
Mecz w Zabrzu rozpoczął się od ataków Wisły. Ale piłkarze Macieja Skorży rozgrywali piłkę bardzo wolno i nie stworzyli wielu sytuacji podbramkowych. Najlepszą zmarnował Paweł Brożek, który w sytuacji sam na sam przegral pojedynek z Vaclavikiem.
Po 20. minutach inicjatywę przejęli Górnicy. Najbardziej aktywny na boisku Piotr Malinowski przeprowadził kilka szybkich ataków prawą stroną boiska, po których gorąco było pod bramką Pawełka. Pod koniec pierwszej części gry sytuacje na zdobycie gola miała jeszcze Wisła, ale Zieńczuk zmarnował fantastyczne podanie Pawła Brożka.
Drugą połową z animuszem ropoczęli piłkarze Henryka Kasperczaka. I po 8 minutach objęli prowadzenie. Rzut wolny wykonywał Tomasz Hajto, piłka odbita od muru poleciała do Pitrego, który uderzył z woleja. Piłka otarła się jeszcze o obrońcę Wisły i wpadła Pawełkowi "za kołnierz".
Wisła grala całą drugą połowę bardzo słabo, ale na 7. minut przed końcem meczu piłkarzom Macieja Skorży udało się doprowadzić do wyrównania. Po dośrodkowaniu Patryka Małeckiego strzałem głową bramkę zdobył Radosław Sobolewski.
Autor: michal, zdjęcie: Jędrzej Janus, odsłon: 778
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
Piotr Lechia (2008-10-05 | 19:52)
Z dużej chmury mały deszczyk!
