Ekstraklasa
Wydarzenia

Kolumbijczyk w reprezentacji Polski?
Czwartek, 9 października, 21:36
Kolumbijczyk grający na codzień w Lechu Poznań, Manuel Arboleda coraz poważniejk myśli o grze w repreznetacji Polski. Radzi on jednak pospieszyć się działaczom bowiem nie jest już piłkarzem młodymArboleda miał ogromny wkład w awans Lecha Poznań do fazy grupowej Pucharu Uefa. W decydującym meczu z Austrią Wiedeń Kolumbijczyk asystował przy dwóch bramkach dla "Kolejorza". Teraz zdaje sobie sprawę z tego, że po odpadnięciu z rozgrywek krakowskiej Wisły, Lech nie reprezentuje już tylko Poznania, ale całą Polskę.
- Od dziś w Europie nie jesteśmy drużyną z Poznania, tylko z Polski. Będą nas dopingowali kibice Legii, Wisły, ludzie z Warszawy, Krakowa czy Gdańska. 40 milionów Polaków będzie ściskało za nas kciuki. Dlatego nie możemy nawalić - mówi Arboleda.
Kolumbijczyk na bieżąco śledzi poczynania Polskiej reprezentacji narodowej. Nie ukrywa, że chciałby móc zagrać w biało-czerwonym trykocie z Orłem na piersi.
- Myślę, że bym się przydał. Perspektywa gry w polskiej reprezentacji, to coś szczególnie wyjątkowego. Biało-czerwona koszulka byłaby spełnieniem marzeń. Choć jest jednym z najlepszych kolumbijskich obrońców nikt , nigdy nie dał mi szansy w drużynie narodowej. Z reprezentacją Kolumbii jest jak z prawie każdą instytucją państwową. Od lat rządzi nią "rosca", czyli mafia. Grają kumple trenera i prezesa federacji - reszta może sobie wypruwać żyły i tak nie dostanie powołania - wyjaśnia zawodnik.
Na razie nikt z polskiej federacji piłkarskiej z kolumbijskim obrońcą się nie kontaktował. Gdyby jednak sztab trenerski był nim zainteresowany, to procedura naturalizacji musiałaby przebiec podobnie to tej, którą przeszedł Roger Guerreiro.
- Mam już swoje lata, więc jeśli miałbym się przydać, to paszport musiałbym dostać szybciej niż za ustawowe pięć lat. Tak jak w sprawie Rogera potrzebne są błyskawiczne działania - tłumaczy Arboleda.
Kto wie, może Kolumbijczyk będzie mógł liczyć na pomoc prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ten, po meczu z Austrią Wiedeń, dzwonił do trenera Franciszka Smudy z gratulacjami. Wniosek? Mecz z pewnością oglądał i dyspozycja Arboledy nie mogła ujść jego uwadze.
Ąródło: wp.pl/Przegląd Sportowy, dodał: KOGUT, zdjęcie: P.IK., odsłon: 379
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
Demon1945 (2008-10-09 | 22:47)
Hmmm Robert Perejro,był najlepszy podczas ostatnich mistrzostw,wczesniej Olisabłebe był wyróżniającym się piłkarzem,jeżeli Benhałer dogada sie z płemiełem...kto wie.Pozdro dla Borubara
Obserwator (2008-10-09 | 21:59)
Stanowcze NIE! dla tego typu eksperymentów w POLSKIEJ reprezentacji.
REPREZENTACJA TYLKO DLA PRAWDZIWYCH POLAKÓW!!!
