Ekstraklasa
Wydarzenia

Prymat czy dno?
Sobota, 11 października, 12:44
Po dwóch pierwszych spotkaniach i tragicznej grze reprezentacji niektórzy już zaczęli twierdzić, że te eliminacje są przegrane. Przeciwnicy, postanowili jednak dać nam kolejną szansę, wyniki innych spotkań były do tego stopnia dla nas zadowalające, że dziś możemy powiedzieć, że walkę o mundial wszystkie drużyny rozpoczynają od nowa.
W naszej drużynie nowa musi być również koncepcja gry. Piłkarze, którzy decydowali o sile reprezentacji w ubiegłych eliminacjach wydają się być wypaleni i bez formy. Ponadto defensywna taktyka ze spotkań z San Marino i Słowenią nie przynosi oczekiwanych skutków. Tym razem rywal, mimo że podobnie jak my, w czasie przebudowy, będzie zdecydowanie bardziej wymagając. Nie możemy niestety liczyć, że Tomas Ujfalusi tak jak Słoweniec bez powodu, wykosi któregoś z naszych w polu karnym, tym samym darując nam jedenastkę, czy też, że Milan Baros we frajerski sposób takowej nie wykorzysta. Dziś kończy się czas w którym możemy liczyć na pomoc rywali, jeśli mamy zamiar awansować do tego mundialu będziemy to musieli wywalczyć zupełnie sami.
Ciekawą kwestią jest kto właściwie na to boisko wybiegnie. Podobno Leo Benhaaker ma wątpliwości co do obsady dwóch pozycji, prawdopodobnie bramki i szpicy. Wybór o tyle trudny, że może być kluczowy dla przebiegu całych eliminacji. Po pierwsze dlatego, że jeśli nie okaże się trafny a mecz przegramy to to zarówno skomplikuje naszą sytuację w grupie, jak i pogorszy atmosferę w kadrze jak i wokół niej, bo zaraz podniesie się zbiorowy lament: „przecież wszyscy mówiliśmy, że jakby zagrał……… a nie ……… to spotkanie ułożyłoby się inaczej”. Z drugiej strony, jeśli dziś wygramy, to zarówno dla bramkarza jak i środkowego napastnika może to oznaczać wygranie sobie miejsca na całe eliminacje, podobnie jak zrobił to w meczu z Portugalią Jakub Błaszczykowski, dostał szansę, wykorzystał ją i od wtedy jest już tylko lepiej. Słychać głosy, że trener ostatecznie zdecyduje się dać szansę Fabiańskiemu i Sosinowi, ale jak będzie naprawdę okaże się dopiero w okolicach 20. Obsada reszty pozycji wydaje się być mniej skomplikowana. Do obrony najprawdopodobniej powróci syn marnotrawny- Dariusz Dudka, który parę stoperów stworzy z Michałem Żewłakowem. Tutaj sytuacja jest o tyle niekorzystna, że dotychczasowy pewniak, stracił ostatnio miejsce w składzie Olimpiakosu, co mogło niekorzystnie odbić się na jego dyspozycji. Wydaje się jednak, że Jodłowiec, Jop czy Wojtkowiak nie stanowią dla Żewłakowa realnej konkurencji. Na prawej obronie zapewne pojawi się Marcin Wasilewski. Jak zwykle problemy pojawiają się, gdy dochodzimy do lewej flanki formacji defensywnej, po kontuzji Kowalczyka dowołany został Kuba Wawrzyniak, jednak wiele wskazuje, że na tej pozycji zagra Jacek Krzynówek. Oznaczałoby to, że to właśnie tą stroną przeprowadzać będziemy większość naszych akcji ofensywnych. W środku pola pojawi się jak zwykle ostatnio tercet Lewandowsk-Murawski-Roger. To o tyle korzystna sytuacja, że w przeciwieństwie do innych naszych defensywnych pomocników, kiedyś Sobolewskiego, czy teraz Dudki, „Muraś” jest piłkarzem dużo bardziej kreatywnym. Nie dość, że potrafi powalczyć w środku pola, to jeszcze nie raz włączy się do akcji ofensywnej. Jeśli postanowimy zagrać defensywnie, czekając na kontrataki, to właśnie na piłkarzy Poznańskiego Lecha będzie ciążyło zadanie rozprowadzania piłki. Na skrzydłach zobaczymy obecnie chyba najlepszego naszego zawodnika- Jakuba Błaszczykowskiego, a także wciąż szukającego formy Euzebiusza Smolarka.
W reprezentacji Czech największą zaporę tworzył będzie blok defensywny kierowany od tyłu przez Petra Cecha. Piłkarze tacy jak wspomniany wyżej Ujfalusi, Grygera, czy też Jankulowski prezentują wyskoki poziom europejski. Kilka ostatnich nieudanych miesięcy nie oznacza, że zapomnieli jak się gra w piłkę. Pomoc i atak prezentują się trochę mniej imponująco, aczkolwiek i w tych formacjach Czesi mają nad nami kadrową przewagę. Wystarczy wspomnieć o takich piłkarzach jak Jarolim czy Plasil. Szczególną uwagę nasi obrońcy powinni zwrócić na płaskie prostopadłe piłki zagrywane na szybszego od wiatru Milana Barosa.
Jak do tej pory trzykrotnie mierzyliśmy się z reprezentacją Czech. Dwa razy schodziliśmy z boiska jako zwycięzcy, raz pokonani. Ostatnie spotkanie rozegrane w lutym tego roku na Cyprze wygraliśmy 2:0 po bramkach Łobodzińskiego i Lewandowskiego. Będzie to nasz pierwszy w historii mecz o punkty. Drużyna Petra rady, podobnie jak nasza będzie walczyła o bardzo wiele. Ewentualna przegrana sprawi, że po 2 seriach spotkań będą mieli tylko jeden punkt, spadając tym samym na 4 miejsce w grupie. Wiele będzie zależało od umiejętności motywatorskich trenerów obu drużyn. Po trudnym początku przyszedł czas na pierwszy poważny sprawdzian, wygrani będą mogli zapomnieć o nieudanym starcie, dla przegranych pozostaną 3 dni, by pozbierać się i pokonać następnego rywala, w innym wypadku włączenie się jeszcze do gry o mundial będzie praktycznie niemożliwe.
Autor: musza, zdjęcie: Materiały reklamowe, odsłon: 302
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
