Ekstraklasa
Wydarzenia

Mandziara żąda od Wisły 640 tys. euro.
Poniedziałek, 31 października, 11:15
640 tys. euro zażądał od klubu mistrza Polski kontrowersyjny menedżer Adam Mandziara i jego firma Avancesport. - To ewidentna próba wyłudzenia pieniędzy, sprawa nadaje się do prokuratora! – grzmią w Krakowie.Faktura od agenta szwajcarskiej firmy dotarła do krakowskiego klubu w piątek. Za jakie zasługi Madziara domaga się aż tak wielkiej kwoty? Za rzekomą pomoc i pośrednictwo przy transferze byłego napastnika Wisły Macieja Żurawskiego do Celticu Glasgow, przygotowanie schematu organizacyjnego klubu, które wyceniane jest na ok. 20 tys. euro i doprowadzenie do współpracy z najlepszymi niemieckimi klubami – Bayernem Monachium i Bayerem Leverkusen. Dokumenty o wymianie doświadczeń z niemieckimi klubami figurują w naszych aktach, ale Wisła z tej współpracy nie korzysta – mówią w klubie.
Co bardzo interesujące, rzecznikiem wypłaty pieniędzy Madziarze jest… p.o. prezesa Zdzisław Kapka, który po straceniu pracy na Reymonta, w styczniu 2005 r. – przez pół roku był pracownikiem Mandziary. Po powrocie do klubu mistrza Polski, przez pól roku poruszał się nawet samochodem managera – audi na szwajcarskich numerach.
Jak zapewniono dziennikarzy „GW”, nie było żadnych dokumentów, które pozwalałyby Avancesport na żądanie takich opłat.
„Biała Gwiazda” już od dawna traci na umowie z Mandziarą. Gdy Wisła kupowała za długi z GKS-u Katowice Jacka Kowalczyka, przebiegły manager nie zadowolił się prowizją od transferu i sprytnie się zabezpieczył na wypadek kolejnego transferu Kowalczyka. W takim wypadku, Wisła będzie musiała oddać szwajcarskiej firmie 20% kwoty jaką uzyska za sprzedać tego piłkarza. Jest jeszcze jeden haczyk. Te 20% nie może być kwotą mniejszą nić… 300 tys. euro. Nawet jeśli Wisła odda swojego piłkarza za darmo, to i tak będzie musiała wypłacić Madziarze i spółce wspomniane 300 tys.
Jedyne za co Wisła może dziękować managerowi Mandziarze to sprowadzenie z wolnego transferu dwóch filarów klubu – Radosława Majdana i reprezentacyjnego obrońcę Tomasza Kłosa.
Tymczasem Mandziara juz zapowiedział, że sprawa swój finał może mieć w FIFA.
O to co powiedział dziennikarzom „GW” Adam Madziara:
Michał Białoński: Domaga się Pan od Wisły 640 tys. euro?
Adam Mandziara: Kwot nie mogę komentować. To sprawa między nami a Wisłą.
Czy to prawda, że uczestniczył Pan w transferze Żurawskiego? Ówczesny prezes Wisły Janusz Basałaj zapewnia, że klub porozumiewał się bez pośredników.
- Do pierwszego spotkania w sprawie transferu Żurawskiego doszło w Myślenicach w gabinecie Tele-Foniki, choć prezes Cupiał w nim nie uczestniczył. Byłem za to ja, reprezentant szkockiego klubu Peter Lawell, prezes Kapka, dyrektor sportowy Mielcarski i tłumacz.
Wówczas nie doszło jednak do porozumienia. Do kolejnego spotkania doprowadziliśmy blisko krakowskiego lotniska. Uczestniczył w nim Żurawski, Kapka i tłumacz. Znowu nie osiągnęliśmy porozumienia. Lawell wrócił do kraju. Potem nasza firma przy współpracy z Grzegorzem Bednarzem zdobyła ciekawą ofertę dla Maćka z Besiktasu. Gdy dowiedział się o tym Celtic, zdecydowanie podbił cenę. Dlatego zorganizowaliśmy kolejne, jak się okazało, ostatnie spotkanie w Glasgow.
Pan Kapka i Żurawski przylecieli do Kolonii, gdzie dołączyli do mnie i Wolfganga Voege i wspólnie udaliśmy się do Szkocji wyczarterowanym przez nas samolotem.
Dopiero wtedy sprawa została załatwiona.
Mieliście pisemne pełnomocnictwo Wisły na przeprowadzenie tego transferu?
- Tak. Mieliśmy pełnomocnictwa na dwa kluby. Na Besiktas i na Celtic. Żeby nie było wątpliwości, nie reprezentowaliśmy piłkarza. W imieniu Żurawskiego działał sam zawodnik i pan Sparks.
źródło: "Gazeta Wyborcza", dodał: BoMeL, odsłon: 484
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze








