Ekstraklasa
Wydarzenia

Kraków może zapomnieć o Euro 2012?
Środa, 26 marca, 13:10
Nawet nie chcę o tym myśleć, co by było gdybym został nim trafiony - mówi przejęty Adam Stachowiak. Nóż upadł kilkanaście centymetrów od niego. Za ten incydent Białej Gwiazdy nie ominie solidna kara finansowa.Być może obiekt przy Reymonta zostanie zamknięty dla publiczności. W czwartek zbiera się Komisja Ligi.
- Sprawa już trafiła na wokandę. Nie możemy pominąć takiego incydentu. Jesteśmy w trakcie gromadzenia materiału dowodowego. Pozycją numer jeden jest raport delegata obecnego na meczu, który wszystko dokładnie opisał - komentuje rzecznik prasowy Ekstraklasy Adrian Skubis. Wczoraj klub dostarczył do policji zapis z 30 kamer z monitoringu. Na tej podstawie ma być ustalony sprawca zdarzenia. Grozi mu nawet do ośmiu lat więzienia.
Rzucenie nożem z trybun to gol samobójczy w wyścigu miasta o prawo bycia gospodarzem mistrzostwo Europy w 2012 roku. Podczas lutowej delegacji działaczy UEFA przygotowania Krakowa zostały bardzo wysoko ocenione. Teraz ten trud został zniweczony. - Odebrałam już mnóstwo telefonów w tej sprawie i mogę tylko załamać ręce. Braki mi słów na określenie tego typu zachowania. To dla nas spory cios, bo trud wielu osób może zostać zniweczony przez tak nieodpowiedzialną osobę. Ten kibic, jeśli w ogóle można tak go nazywać, nie jest za tym, żeby Euro było w Krakowie - mówi załamana Barbara Janik, przewodnicząca biura ds. organizacji Euro 2012 w Krakowie.
Rzucenie nożem podczas sobotniego meczu z Odrą Wodzisław to nie pierwszy tego typu incydent na obiekcie przy Reymonta. Przed dziesięcioma laty wybryki pseudokibiców spowodowały, że krakowski klub został wyrzucony z europejskich pucharów za rzucenie noże w Dino Baggio podczas meczu z AC Parmą.
Kara dla Wisły była na tyle dotkliwa, że zahamowała proces budowania drużyny na kilka lat. Bolesne pod względem finansowym były też kary za rasistowskie i antysemicie zachowanie fanów podczas spotkań z Anderlechtem Bruksela latem 2003 roku.
Organizatorzy meczu nie mają sobie wiele do zarzucenia. Klub spełnił wszystkie warunki, zawarte w ustawie o organizacji imprez masowych, aby spotkanie odbyło się w bezpiecznych warunkach - na stadionie była odpowiednia ilość ochroniarzy oraz sprawnie działał monitoring. Zdaniem dyrektora ds. bezpieczeństwa na obiekcie krakowskiej Wisły Kazimierza Antkowiaka, nie da się uniknąć wniesienia tak małego przedmiotu na trybuny. - Każdy kibic jest przy wejściu przeszukiwany, ale ochroniarze nie mogą dokładnie sprawdzić wszystkich kibiców. Jest to czynność procesowa, na którą nie mają zgody - załamuje ręce, dodając, że aby wyeliminować patologię ze stadionów potrzebne są zmiany w prawie. Dobrym rozwiązaniem wydaje się montaż wykrywaczy metali przy kasach, podobnych do takich jakie stosowane na lotniskach.
Ąródło: Przegląd Sportowy, dodał: Ronin, odsłon: 508
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
