Ekstraklasa
Wydarzenia

Canal Plus może się wycofać!
Środa, 9 kwietnia, 16:56
- Jeżeli zdegradujecie jeszcze jedną drużynę z ligi, zakończymy współpracę! - usłyszeli wczoraj działacze PZPN od przedstawicieli Canal Plus, łożącego na rozgrywki ekstraklasy duże pieniądze. Problem w tym, że PZPN zbiera materiały na temat kolejnych klubów zamieszanych w korupcyjny proceder.Za abolicją
Wczoraj w Warszawie przez niemal trzy godziny obradowali wspólnie przedstawiciele PZPN, Spółki Ekstraklasa oraz stacji telewizyjnej Canal Plus, sponsora pierwszoligowych rozgrywek. I kto wie, czy określone mianem „Okrągłego stołu” spotkanie nie było ostatnią próbą wyprowadzenia z głębokiego kryzysu rozgrywek ligowych Orange Ekstraklasy, które od trzech lat skutecznie rozsadzane są od wewnątrz aferami korupcyjnymi.
Woda w ustach
Ostatecznie trzem stronom udało się ustalić wspólne stanowisko, ale wszystkie szczegóły ujawnione zostaną dopiero 13 kwietnia, w trakcie Nadzwyczajnego Zjazdu PZPN. - Na razie żadnej decyzji nie podajemy do publicznej wiadomości, ale mogę zapewnić, że propozycja Canal Plus o zmniejszeniu liczby drużyn w nowym sezonie na obecną chwilę nie jest brana pod uwagę. Chcemy doprowadzić do tego, by w maju, gdy znane będą wyniki postępowań prokuratury w sprawie kolejnych klubów zamieszanych w aferę korupcyjną, to zarząd PZPN będzie mógł decydować o ewentualnych zmianach w regulaminie rozgrywek. Dążymy do tego, by w niedzielę delegaci wyrazili na to zgodę - tłumaczył zdawkowo rzecznik związku, Zbigniew Koźmiński. W korytarzach siedziby związku głośno mówiono jednak o dążeniu jednej ze stron do natychmiastowego zaniechania karania klubów degradacją. Zdziwienie budził również termin rozmów - zaledwie pięć dni przed niedzielnym Zjazdem, w trakcie którego, zgodnie z postulatem prezesów pierwszoligowych klubów miałaby zapaść decyzja o całkowitej abolicji. Innymi słowy, zaprzestania odsyłania do niższych lig zespołów, których działacze w niedalekiej przeszłości ustalali wyniki meczów jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra.
Zmiana kursu
Nie jest tajemnicą, że dotychczas Ekstraklasa SA i PZPN nie były zainteresowane nawiązaniem bliższej współpracy licząc, że winę za wielki bałagan w polskim futbolu poniesie strona przeciwna. Dopiero deklaracja ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, domagającego się dymisji wszystkich członków zarządu PZPN, spowodowało zmianę sztywnego kursu piłkarskiej centrali. - Spotykaliśmy się już wcześniej z przedstawicielami spółki Ekstraklasa, ale dopiero zdecydowana reakcja sponsora ligi, do którego miał pełne prawo, umożliwiła ustalenie wspólnego stanowiska - usłyszeliśmy od członka prezydium zarządu PZPN, Janusza Hańderka, podważającego tym samym wersję, jakoby do wtorkowego „spotkania na szczycie” doszło z inicjatywy PZPN i Ekstraklasa SA. Okazuje się, że nie bez znaczenia miało sztywne ultimatum postawione przez transmitującą ligowe mecze stację telewizyjną, mającej w swoim logo charakterystyczny krzyżyk.
Zabiorą zabawki
Canal Plus wraz z przedstawicielami spółki Ekstraklasy ma bowiem żywotny interes w tym, żeby poziom ligowych spotkań był jak najwyższy, bo bezpośrednio przekłada się to na zainteresowanie odbiorców stacji. Dlatego już na wstępie działacze związku usłyszeli groźnie brzmiącą deklarację: - Jeżeli zdegradujecie jeszcze jedną drużynę z ligi, zakończymy współpracę! Tym samym właściciele Canal Plus jasno określili swoje stanowisko, które natychmiast poparli szefowie spółki Ekstraklasa SA. W tym momencie PZPN ponownie, choć bez odrobiny satysfakcji musiałby przejąć kontrolę nad rozgrywkami z mocno nadszarpniętą reputacją, w dodatku już na starcie mając deficyt 120 milionów złotych, które pierwotnie zaoferowała stacja w momencie podpisania umowy na prawa telewizyjne Orange Ekstraklasy. Atmosfera w sali obrad gęstniała z kolejną upływającą minutą, bo zgoda na natychmiastową abolicję, dla kilku sztandarowych postaci spod znaku PZPN oznaczała położenie głowy pod topór.
Polecą głowy
- Ostatnie zatrzymania, konkretnie pięciu osób wywołały skomasowaną nagonkę medialną, z którą dotychczas nie mieliśmy do czynienia, a przecież wcześniej aresztowano już ponad sto osób zamieszanych w korupcję. Okazuje się, że najlepiej jest atakować związek i w ten sposób wpływać na opinię publiczną i przedstawicieli rządu. Wszyscy domagają się głów i głowy polecą, nie mam już żadnej wątpliwości - podsumował przebieg spotkania przedstawiciel PZPN Jacek Kryszczuk. Ostatecznie stronom udało się osiągnąć consensus, ale kartą przetargową okazało się owe 120 milionów, które szefowie Canal Plus trzymają za pazuchą, mając świadomość, że bez ich pieniędzy kluby popadną w finansową ruinę. Po zakończeniu spotkania o pomyśle natychmiastowej abolicji nie wypowiadał się nikt, tak, jakby nie było tematu. Powróci zapewne niczym bumerang w niedzielne południe, gdy w reprezentacyjnych salonach hotelu Sheraton głos zabierać będą kolejni delegaci.
Ąródło: Sport, dodał: KOGUT, odsłon: 1184
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
